Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2009

Mistrzowie Światła


Ostatnimi czasy mam spore zaległości w zakresie focenia. Sprawy codzienne i zakończenie budowy "małego białego domku" pochłaniają cały mój wolny czas.

Jednak w przerywnikach na oddech miałem okazję przestudiować książkę, o której już wspominałem niejednokrotnie tj. "Uchwycić moment" Joe McNally.
Facet jest wielki - ma dar przekazywania wiedzy w niesamowity zabawny sposób. Książkę można by określić jako zbiór opowiadań tj. historii pewnych zdjęć i warunków w jakich zostały
wykonane. Przedstawia to w bardzo zabawny sposób. Do tego każde zdjęcie zawiera jakąś wskazówkę - o sposobie robienia zdjęć - niekoniecznie technicznym.
McNally jest mistrzem, który opanował do perfekcji sztuczne oświetlenie i to przede wszystkim z wykorzystaniem compactowych lamp błyskowych (np. SB80) - cuda potrafi z tym zrobić.
To taka mała próbka możliwości


Po czymś takim to nic - tylko chwycić aparat w rękę i fotkować...


W tych wolnych chwilach wpadła mi również w ręcę najnowsza książka w polskim wydaniu Bryana Petersona "Fotografia portretowa bez tajemnic":
Jak zawsze - Peterson pisze świetnym językiem, gdzie po przeczytaniu każdej kolejnej strony nabieram ochoty na robienie zdjęć. W swojej książce porusza tematy, które rzadko znajdziemy w innych pozycjach dotyczących fotografii portretowej m.in. jak przełamać strach i onieśmielenie przy robieniu zdjęć zupełnie obcym osobom, jak zdobyć pozwolenie na używanie wizerunku fotografowanej osoby, jak zrobić ciekawy portret. Do tego proponuje różne ćwiczenia pozwalające doskonalić tę formę fotografowania. Doczekać się nie mogę, kiedy w końcu będę miał tyle czasu, aby poeksperymentować z tym wszystkim o czym pisze Peterson...

A modelek i modeli nie brakuje...


Jak zawsze gorąco zachęcam do lektury, która stanie się dla Was siłą napędową do robienia fajnych i niepowtarzalnych fotek :)


sobota, 18 kwietnia 2009

Bez światła nie ma życia (fotografii)

Podczas tegorocznych targów fotograficznych w Łodzi natknąłem się na stoisko wydawnictwa Galaktyka. Rzuciłem się na ciekawą pozycję dotyczącą oświetlenia i pracy ze światłem ("Światło w fotografii -magia i nauka"). Jednak po chwili - klapa - tak się śpieszyłem na te targi, że zapomniałem portfela z kasą. Wielkie rozczarowanie. Jak się później okazało nie ma tego co złego co by na dobre nie wyszło :)
W poniedziałek postanowiłem zdobyć wyszukaną książkę - a mam to szczęście, że wydawnictwo jest z ... miasta Łodzi. Tak więc udałem się do wydawnictwa i zakupiłem - dwie książki! Druga pozycja okazała się jak narazie bardziej wciągająca od pierwszej :)))
Książka ciekawie wydana - w stylu książek Petersona (bo to to samo wydawnictwo). 
"Pracując ze światłem warsztaty fotografii krajobrazowej" jest połączeniem albumu i przewodnika, jak robić dobre zdjęcia krajobrazu. Początkowo byłem lekko rozczarowany, ponieważ są fajne fotki, ogólne opisy, ale nie ma szczegółów - byłem w błędzie. Książka jest tak skonstruowana, że po partii zdjęć następuje bardzo szczegółowe omówienie każdego zdjęcia tj. gdzie, kiedy, dlaczego, jaki aparat, jaka ekspozycja, jak błędy itd. itd. Dzięki temu można naprawdę sporo wynieść czytając tą książkę, a raczej albumo-poradnik. Przy czym czyta się to lekko i praktycznie w pochmurne popołudnie można to połknąć :) Myślę, że nie raz będę do tej książki wracał. Dodam jeszcze, że przełożył to na nasz język ojczysty mój ulubiony pedagog p. Wojtek Tkaczyński :)
Mały wycinek:
" Pięć moich wskazówek dotyczących pracy ze światłem:
  1. Kup światłomierz punktowy i naucz się z niego właściwie korzystać.
  2. Miejsce wschodu i zachodu słońca zmienia się w ciągu roku. Pamiętaj o tym i staraj się przewidywać pozycję słońca w różnych porach dnia.
  3. Staraj się reagować na światło w sposób pełen emocji. Ale zachowaj umysł na tyle chłodny, by prawidłowo określać ekspozycję!
  4. Zawsze korzystaj ze statywu. Choć wiele ciekawych zdjęć krajobrazu da się zrobić bez statywu, większość fotografów za jego pomocą komponuje lepsze kadry.
  5. Wychodź z domu częściej. Ale rób mniej zdjęć. "
Po tej lekturze po raz kolejny przekonałem się, że dobre zdjęcia nie powstają z przypadku. Jak przeczytacie to sami się przekonacie dlaczego ;)


Jak już mowa o świetle to trudno nie napisać o wczorajszej premierze - polskiej premierze. W jednym z moich pierwszych postów na temat źródeł wiedzy pisałem już o tej książce i jej autorze (wydanie anglojęzyczne) - "UCHWYCIĆ MOMENT".
Joe McNally jest mistrzem jeśli chodzi o pracę ze sztucznym oświetleniem. Do tego jest fanatykiem wykorzystywania lamp błyskowych (Nikona) - potrafi jednocześnie korzystać z kilkunastu takich lamp uzyskując niesamowite efekty!
W książce opisuje historie związane z określonymi fotografiami oraz o tym w jaki sposób zostały zrealizowane. Historie naprawdę niesamowite - tak jak i sam autor - przesympatyczny gościu - na youtube jest mnóstwo filmików szkoleniowych i nie tylko z jego udziałem.
Gorąco polecam !!!

p.s.
Obydwie pozycje oscylują wokół 50 PLN/egzemplarz :)

poniedziałek, 9 lutego 2009

Druga kurtyna w fotograficznym teatrze

Pewnie niektórzy z Was zgłębiając instrukcje obsługi swoich aparatów trafili na ustawienia dotyczące synchronizacji błysku na drugą kurtynę. Brzmi to tak tajemniczo i skomplikowanie, że pewnie większość ominęła ten fragment. Jednak prędzej czy później bawiąc się fotografią i sztucznym oświetleniem napotkamy problem z prawidłową obsługą lamp błyskowych - zwłaszcza dotyczy to studyjnego oświetlenia.
Jakiś czas temu eksperymentując w domowym zaciszu, pstrykając między innymi takie fotki:

natknąłem się na problem synchronizacji błysku lampy z otwarciem migawki. Polegało to na tym, że na zdjęciu pojawiała się winieta w postaci czarnego paska u dołu kadru. Im czas był krótszy, tym pasek większy :(. Hm... pomyślałem, o jakiś cieniach które zostały wywołane przez źle ustawioną lampę (coś znalazło się w jej zasięgu pomiędzy modelką). Zdziwienie było jeszcze większe - gdy zrobiłem kadr pionowy - pasek pojawił sie z boku. O co chodzi??? Doszedłem wówczas jedynie do wniosku, że minimalny czas jaki mogę zastosowac to 1/250s. Jednak na drugi dzień znalazłem jeden z wielu materiałów filmowych, który jak krowie na rowie tłumaczy - co to jest ta druga kurtyna i skąd się brały moje problemy:


Z powyższego wynika, że każdy aparat ma minimalny czas synchronizacji z lampą błyskową i jeśli zastosujemy czasy krótsze np. w Canonie 40D poniżej 1/250s - to nie będzie prawidłowej synchronizacji z otwarciem migawki i powstanie czarny pasek. 
Przy czym obecnie stosowane lampy błyskowe zarówno te wbudowane jak i zewnętrzne, mają odpowiednie systemy które pozwalają to ominąć - jest wyzwalane kilka błysków - przez to następuje prawidłowe naświetlanie. Gorzej gdy korzystamy z lamp studyjnych :( Tu jest jeden błysk i koniec.
Jednak i tu istnieje rozwiązanie problemu - które przeczy wszelkim teoriom. Można uzyskać prawidłowe naświetlenie przy sztucznej lampie studyjnej nawet przy czasach 1/8000s.
Bardzo ciekawy materiał  - gorąco polecam: FotoTelewizja

Praca ze sztuczym oświetleniem daje niesamowite efekty - jednak najpierw trzeba sporo na ten temat wiedzieć - aby prawidłowo z tego korzystać. Mam nadzieję, że przedstawione materiały trochę Wam rozjaśniły pewne dylematy i pomogą w zabawie światłem.

p.s.
Artykuł, który trochę przybliża problem synchronizacji błysku: FOTOPORADNIK

niedziela, 8 lutego 2009

pokochajfotografie.pl

Gorąco polecam bardzo ciekawy kwartalnik - kierowany do wszystkich fanatyków i miłośników fotografii. Móc znaczy chcieć - trzymam kciuki za redaktorów !!!

czwartek, 5 lutego 2009

Sushi

Jak się zapewne niektórzy domyślają - mowa będzie o RAW-ach. Pierwszy raz zetknąłem się z tym formatem w momencie gdy zacząłem zabawę z lustrzanką. Nie bardzo wiedziałem jak to ugryźć - wyglądało bardzoooo profesjonalnie. Zrobiłem jedno czy dwa zdjęcia - a potem "chodziłem" wokół tego jak dookoła jeża :). Jakiś czas później przeglądając forum fotograficzne w poszukiwaniu informacji na temat obiektywu, który zamierzałem zakupić - natknąłem się na stwierdzenie użytkownika: "ja robię tylko w RAW". SZOK - no przecież to trzeba być wariatem, aby robić zdjęcia tylko w RAW - mało, że zajmują full miejsca - to jeszcze przy tym tyle pracy...
To było kiedyś... teraz sam "robię tylko w RAW" - inaczej sobie nie wyobrażam.

wikipedia podaje:
"RAW (ang. surowy) – ogólne określenie formatów zapisu danych bez nagłówków. W fotografii cyfrowej rejestracja zdjęć w formacie RAW pozwala na zachowanie najwyższej jakości obrazu oferowanej przez aparat dając możliwość dokładnej obróbki pliku na komputerze. Format RAW charakteryzuje się dużym zakresem tonalnym, brakiem kompresji stratnej i zawiera zazwyczaj 12 lub 14 bitów na piksel (w odróżnieniu od 8-bitowych plików JPEG). Plik w formacie RAW uważa się za cyfrowy odpowiednik negatywu, a jego konwersję za wywoływanie. Wywołanie RAW-u można powtarzać dowolną ilość razy np. dla różnego balansu bieli. Nie jest możliwy natomiast proces odwrotny - nie można przekształcić zdjęć np. z formatu JPEG na format RAW.

W odróżnieniu od zapisu w formacie JPEG albo TIFF, plik RAW nie zawiera bowiem obrazu przetworzonego (wywołanego) przez oprogramowanie aparatu, lecz "surowe" (ang. raw) dane z matrycy światłoczułej. Przeniesienie obróbki obrazu z aparatu do komputera pozwala na zastosowanie oprogramowania o większych możliwościach w stosunku do funkcji dostępnych w aparacie."

Co ciekawsze - ostatnio doczytałem, że praktycznie każdy kompakt wykonuje zdjęcia w formacie RAW, ale nie każdy potrafi je w takiej postaci zapisać. Aparaty zawierają oprogramowanie, które przetwarza je do formatu JPG. Podobno są "czarodzieje", którzy stworzyli odpowiedni firmware - i takie kompakty "nauczyli" zapisywać RAW-y.

Na czym polega magia RAW. Są to pliki, które zawierają pełną informację o rejestrowanym obrazie. Pełną, którą możemy dowolnie przetwarzać - odwracalnie. 
W praktyce to wygląda tak - bawimy się takim plikiem, zmieniamy balans bieli (bardzo często dzięki temu można uratować zdjęcia, które zostały źle zinterpretowane przez automatykę aparatu), wprowadzamy korektę ekspozycji, itp. - tworzymy JPG-a jako plik wyjściowy dla ludu - mając nadal do dyspozycji totalną "surówkę" z  którą możemy zawsze powrócić do stanu pierwotnego.
Na przykład - zakładamy wychodząc w plener na Stare Miasto, że będziemy robić zdjęcia czarno-białe. Ustawiamy odpowiednie parametry w aparacie i polujemy na fajne fotografie. Wracamy do domu i okazuje się, że jedna z tych fotografii jest super, ale byłaby jeszcze lepsza gdyby jednak była kolorowa. Z JPG-iem - to już "po zawodach". Z RAW - jedna korekta - i mamy full kolorowy obrazek.

Kolejny przykład:
Zdjęcia wykonane jadącym samochodem na autostradzie:
zdjęcie powyżej jest delikatnie prześwietlone (trudno panować nad ekspozycją jadąc i jednocześnie robiąc zdjęcia :))

to jest zdjęcie, w którym próbowano skorygować jasność pracując na pliku typu JPG


to zdjęcie skorygowane w RAW i przerobione do JPG-a

Mam nadzieję, że w powyższym przykładzie widać subtelną różnicę :)

RAW daje nam między innymi możliwość skupienia się nad kadrem, kompozycją itd., a pewne szczegóły ekspozycji możemy dopracować po zrobieniu zdjęcia. Należy jednak podkreślić, że za wszelką cenę należy zawsze robić fotografie, które będą miały prawidłową (jednocześnie kreatywną) ekspozycję w trakcie wciskania spustu migawki - dzięki temu mniej pracy czeka nas później.

Dla tych, których ten format na początku przeraża - dodam, że możemy nic nie robić i przerobić zapisane RAW-y do JPG-ów jednym "pociągnięciem".
Z drugiej strony obróbka RAW zmusza nas do przyjrzenia się każdemu zdjęciu z osobna. Dzięki temu jesteśmy w stanie przeprowadzić naprawdę szczegółową selekcję. 

Osobnym tematem jest to czym obrabiać takie pliki. Canonowcy są o tyle szczęśliwsi, że dostają od producenta całkiem niezły programik (Digital Photo Professional) - u Nikona też jest coś takiego - niestety chyba odpłatnie. Można skorzystać z darów Photoshopa - ale to już duże pieniądze - free alternatywą jest RAW Therapee (całkiem przyzwoite narzędzie - cały czas rozwijane).

RAW - to naprawdę pożyteczna forma zapisu zdjęcia. Gorąco polecam wypróbowanie tego formatu. Na początku nie jest łatwo, ale z czasem przekonacie się, że daje olbrzymie możliwości przy minimalnym nakładzie.


wtorek, 3 lutego 2009

Instrukcje.pl

Na treść tego posta natchnął mnie jeden z ostatnich artykułów jaki czytałem - a dotyczył robienia lepszych zdjęć. Na temat tego o czym chce napisać powstał nawet portal - instrukcje.pl !!!
Otóż wielu z nas korzysta z różnych urządzeń (nie tylko mam na myśli aparat fotograficzny) nie czytając instrukcji. Producenci starają się tak budować i konstruować swoje produkty, aby były intuicyjne. Jedni mają tej intuicji więcej, drudzy mniej - nie mniej ja wychodzę z założenia, że instrukcję zawsze warto przeczytać - nieważne czy to od maszynki do pieczenia chleba czy od telefonu komórkowego.
Twórcy tych instrukcji na tyle już znają użytkowników, że tworzą skrócone wersje umożliwiające szybkie uruchomienie, w tym przypadku aparatu fotograficznego i robienie pierwszych zdjęć. Użytkownik często nawet nie czyta tej instrukcji. No przecież, aby zrobić zdjęcie nie potrzeba wielkiej filozofii. Wciskamy power lub przycisk, który uruchamia aparat, ustawiamy tryb auto (często domyślnie ustawiony) - przykładamy oko (lub patrzymy w wyświetlacz) - spust migawki i zdjęcie zrobione - jaka tu filozofia - proste jak drut :)
Ludzie, którzy od aparatu chcą coś więcej niż robienie zdjęć na "małpkę", starają się chociaż przejrzeć tą instrukcję. Chwała tym, którzy przeczytali ją od deski do deski chociaż jeden raz. Tak naprawdę to nie wystarczy. W dzisiejszych czasach aparaty fotograficzne to bardzo wyrafinowe urządzenia, posiadające mnóstwo mniej lub bardziej zaawansowanych funkcji. Mało kto zadaje sobie trud, aby poznać je wszystkie. A szkoda - bo dobre poznanie własnego aparatu pozwala z niego wycisnąć maximum możliwości. 
W celu dobrego poznania swojego sprzętu, należy korzystać z kreatywnych funkcji, a tak naprawdę najlepiej poznaje się aparat korzystając z ustawień manualnych. Na początku jest trudno - i do tego nam jest potrzebna dobra znajomość urządzenia, którym się posługujemy. Powinniśmy nauczyć się go obsługiwać w sposób zaawansowany, tak aby w każdej sytuacji bez zastanowienia umieć zmienić np. sposób pomiaru światła, jakość zdjęć (JPG czy RAW), w jaki sposób ustawić wstępne podnoszenie lustra (chociaż najpierw trzeba wiedzieć do czego to wykorzystać) itd. itd. 
Nasze aparaty posiadają wiele niezwykłych funkcji, z których czasami korzystamy nieświadomie (ustawione domyślnie) lub o których nawet nie mamy pojęcia, a mogą przyczynić się do zrobienia lepszego zdjęcia.
Przykład: Canon 40D ma taką funkcję jak priorytet jasnych partii obrazu. Pozwala ona na zmniejszenie ryzyka prześwietlenia jasnych obszarów zdjęcia. Dzięki temu w światłach pozostaje więcej szczegółów. W celu skorzystania, trzeba pobawić się ustawieniami. Funkcja bardzo przydatna, jednak gdyby nie instrukcja - ciężko byłoby się jej doszukać (i jej znaczenia) - to po pierwsze, a po drugie nie wiedzielibyśmy, że przy włączonej funkcji minimalne ISO jakie możemy nastawić to ISO200 (minimum osiągalne przez aparat to ISO100, ale tylko przy wyłączonej ww funkcji).
Cały mój wywód zmierza do tego,  drogi użytkowniku -  że naprawdę warto się zapoznać z instrukcją obsługi własnego aparatu, mieć ją zawsze pod ręką - po to tylko, aby robić sprawniej, lepiej i efektowniej swoje fotografie wykorzystując przy tym wszystkie możliwości jakie posiada nasz cudowny aparat (nie ważne czy to kompakt czy lustrzanka).
Gorąco zachęcam do tej niby nudnej lektury :)

środa, 28 stycznia 2009

Czyścioszek

Aparaty fotograficzne to niezwykle skomplikowane, a co za tym idzie dalelikatne urządzenia. W związku z tym bardzo ważne jest, aby nasz sprzęt (zarówno kompakt jak i lustrzanka) był zawsze w należytej czystości.
W przypadku kompaktów jest prościej - w tych aparatach nie wymieniamy obiektywów, a więc nie jesteśmy narażeni na zabrudzenia wewnętrzne (chociaz pozornie to złudzenie). Przede wszystkim należy zachować czystość szkła obiektywu a także wyświetlacza - to dla naszej wygody.
Należy chronić aparat przed zachlapaniem (chociaż coraz częściej pojawiają się wersje wodoodporne) i przed zakurzeniem a przede wszystkim przed piaskiem np. na plaży lub w bardzo wietrzne dni na piaszczystych terenach. Piasek jest zabójczy - dostaje się do środka i potrafi narobić wiele złego. Miałem przypadek ze swoim kompaktem - gdy ten odmówił posłuszeństwa: każde zdjęcie było jedną wielką plamą. Skończyło się w serwisie. Przyczyna - brudna matryca itp.
Inne niebezpieczeństwo to gwałtowna zmiana temperatury. Zwłaszcza teraz w okresie zimy należy uważać. W sytuacji korzystania z aparatu w bardzo niskich temperaturach - może dojść do uszkodzenia fizycznego - ponieważ wskutek rozszerzalności cieplnej materiałów -niektóre elementy tak się kurczą - że uszkadzają pewne mechanizmy. Np. w niektórych kompaktach są takie skrzydełka, które zamykają się przy wyłączeniu aparatu (chroniąc obiektyw) - jest to tak delikatne, że może się powyginać i trwale uszkodzić (przerabiałem to :( ).
Kolejne zagrożenie związane z niskimi temperaturami to skraplanie wilgoci. Gdy wracamy z wycieczki gdzie na zewnątrz panują niskie temperatury (jest duża różnica temperatur pomiędzy zewnątrz a wewnętrzną) - aparat ma niską temperaturę i może wystąpić proces wykraplania wilgoci z powietrza. Jest to niebezpieczne - bo taka wilgoć również może wykraplać się wewnątrz aparatu - a to może z kolei spowodować zwarcia itd. itd.
Sposób - przed wejściem do ciepłego pomieszczenia zawinąć aparat np. w reklamówkę i odczekać aż się wyrówna jego temperatura z temperaturą otoczenia. Jeżeli mamy szczelny pokrowiec - to poprostu musimy odczekać dłuższą chwilę aż temperatury się wyrównają (wówczas worek jest niepotrzebny).

O wiele gorzej mają właściciele lustrzanek. Wszystko co powyżej też się ich tyczy, ale to dopiero początek. 
Lustrzanki charakteryzują się tym, że mamy możliwość zmiany obiektywów. I tu zaczynają się schody. Przede wszystkim powierzchnia obiektywów (szkieł) jest dużo większa niż w większości kompaktów. Przez to łatwiej o zabrudzenie takiej powierzchni. Dużo gorzej gdy uszkodzimy tą powierzchnię. Dlatego osobiście staram się używać z każdym obiektywem filtr UV, który przede wszystkim jest ochroną powierzchni właściwej obiektywu. Miałem przypadek gdzie wymieniałem trzy razy filtr, który uległ uszkodzeniu (a staram się być ostrożny - czasami przesadnie).
W czasie zmiany obiektywu może nastąpić zabrudzenie wnętrza korpusu lustrzanki. Większość nowych lustrzanek posiada funkcje samoczyszczenia - tyle, że to gwarantuje częściową czystość - pozbędziemy się z matrycy wszelkich pyłków, pruszy itp. Niestety zabrudzenia stałe, np. tłuste plamy itp. to już większy problem. Pozostaje tylko czyszczenie matrycy.
UWAGA - czyszczenie matrycy jest niezwykle dokładną i delikatną czynnością, którą wg producenta powinien przeprowadzić tylko  autoryzowany serwis

Tu kilka artykułów na ten temat:
Na ten temat sporo napisano, a więc nie będę się rozpisywał. Dodam tylko, że naprawdę trzeba być ostrożnym, bo można dużo złego wyrządzić - ja np. uszkodziłem sobie matówkę z pkt. AF - nie wpływa to bezpośrednio na zdjęcia, ale jest irytujące - trochę potrwało zanim doprowadziłem to do składu i ładu (wymiana matówki na nową w serwisie - tylko w W-wie :( ).

Moja rada jest taka:
  1. Staraj się wymieniać obiektywy w pomieszczeniach zamkniętych w miarę czystych.
  2. Zawsze przy wymianie obiektywu trzymaj korpus z obiektywem w dół - ograniczysz wpadanie drobnych pyłków i innego świństwa fruwającego w powietrzu.
  3. Zawsze zamykaj obiektywy nieużywane deklem (dostarczane razem z obiektywem).
  4. Utrzymuj aparat - zarówno korpus jak i obiektywy w czystości - regularnie czyszczenie całości pędzelkiem + specjalną szmatką, do czyszczenia obiektywu przeznaczone są specjalne bibułki i płyny do soczewek.
  5. Chroń aparat przed deszczem, kurzem, piaskiem - zwłaszcza gdy go nieużywasz (chwilowo można go schować pod kurtkę lub bluzę).
  6. Ogólnie - traktuj aparat jak jajko - a będzie Ci dłużej służył i robił fajne foty :)))
W materiały czyszczące najlepiej zaopatrywać się w specjalistycznych sklepach - a nie marketach (tam jest nędznej jakości asortyment).

Na koniec historyjka z pobytu nad morzem. Był wieczór - zachód słońca, morze... Na plaży full spacerowiczów. Szukaliśmy różnych ciekawych tematów na zdjęcia. Kątem oka widziałem kobietę z dzieckiem, która robiła mu różne fotki przy kutrze. Gdy zbliżyłem się do niej - poprosiła mnie, abym zrobil jej zdjęcie z synkiem. Miała lustrzankę z obiektywem kitowym - tak zapiaszczona, że dreszcz po plecach przeleciał. Starałem się być delikatny, aby jeszcze bardziej nie dobić tego aparatu. Kobieta mnie rozbiła - stwierdziła, że mam się nie przejmować - to aparat męża, ale on też jeszcze się uczy robić zdjęcia - tak więc nie ma problemu.
Przypuszczam że problem był po powrocie - bo aparat miał małe szanse na przeżycie :(((

Dobre zdjęcia - to sprawny i CZYSTY aparat - tak więc dbajmy o niego - naprawdę warto :)

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Źródła foto wiedzy

Spotykam się często z różnymi pytaniami dotyczącymi fotografii i tematami pokrewnymi. Chciałbym się z Wami podzielić moimi źródłami wiedzy, udostępniając tym samym materiały dzięki którym fotografia stanie się dla Was kolejną pasją, która pochłonie Was bez reszty.

Literatura:
1.  Bryan Peterson, "Ekspozycja bez tajemnic" - pozycja co najmniej podstawowa. Tu każdy amator odkryje coś nowego. Wg mnie pozycja obowiązkowa.
2. Bryan Peterson, "Czas naświetlania bez tajemnic" - kontynuacja ww pozycji. Książki tego autora mają magiczną moc - po przeczytaniu nabieram wielkiej ochoty na pstrykanie zdjęć.
3. Bryan Peterson, "Kreatywna fotografia" - trzecia z serii "Peterson radzi" wydana w języku polskim.
4. Daniel Lezano, Bjorn Thomassen: "Fotografia portretowa – 100 rad i pomysłów" - dużo praktycznych wskazówek dotyczących fotografii portretowej.
5. Michael Freeman, "Okiem Fotografa" - dużo praktycznych wskazówek na temat kompozycji itp.
6. Michael Freeman, "Światło i oświetlenie w fotografii cyfrowej" - bardzo ciekawa pozycja, w której autor opisuje różne aspekty związane z oświetleniem zarówno zastanym jak i studyjnym. Mankamentem tej książki są szczegóły - dużo wiedzy teoretycznej, którą jednak później można wykorzystać w praktyce. Myślę, że warto sięgnąć po tą pozycję.
7. Joe MacNelly, "The Moment It Clicks" - autor jest cenionym, o światowej sławie fotografikiem, który pracuje między innymi dla National Geographic. W książce opisuje historie związane z powstawaniem poszczególnych jego prac. Bardzo ciekawa pozycja. Niestety jeszcze niedostępna w j. polskim.

Galerie fotografików:

Portale fotograficzne (galerie):
i wiele innych. Warto tam zaglądać - bo można wiele się nauczyć od osób, które potrafią KONSTRUKTYWNIE oceniać prace innych.

Portale fotograficzne (informacyjne):
1. Digital Camera Reviews and News - bank wiedzy na temat sprzętu fotograficznego. Super testy itp.
2. Fotopolis - internetowy magazyn o fotografii. Polecam gorąco felietony Wojtka Tkaczyńskiego.
3. Optyczne.pl - testy sprzętowe.
4. Szeroki kadr - bardzo dobry portal sponsorowany przez Nikona. Bardzo ciekawa forma przekazania wiedzy - polecam gorąco!!!

Fora:
1. Canon

Ww źródła informacji to kropla w morzu jaką można znaleźć w internecie i nie tylko. Myślę, że jak na początek to spora dawka - która powinna starczyć na jakiś czas. 

Więcej wkrótce...